Zalało nam Kraków, a ja żądna Apokalipsy z bliska, zabezpieczywszy sobie odpowiednie towarzystwo, udałam się nad Wisłę. Już myśleliśmy że Wawel odpłynie, a kładka to już napewno.
Spotkaliśmy również równie żądnego Apokalipsy (lub nawet bardziej:p) Krzysztofa, który porowerował w stronę serca zalanych wydarzeń.
Ale będzie szlamiaste bajoro jak ta woda opadnie..
pod tym drzewkiem nieraz żeśmy siedzieli..
P.S. Raport:
31 stron- wiem, "tylko", ale ciężko pisać jak człowiekowi smutno