poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Ponurość czyli Kiszyniów czyli Mołdawia cz.2

13.25
Właśnie jedziemy trolejbusem (tak, mają tu trolejbusy, w Oradei też mają, w Aradzie tylko autobusy i tramwaje) do centrum Kiszyniowa. Po nocy spędzonej na podłodze w brudnym mieszkaniu w burym blokowiszczu, trzęsąc się z zimna, jestem w pełni gotowa na eksplorację miasta:)
Kiszyniów jest podobno jedną z najzieleńszych stolic Europy.. hm... nie było mi dane tego doświadczyć, może nieodpowiednia pora roku..? W każdym razie, to najbrzydsze miasto jakie w życiu widziałam, ponure, bure i brudne :p
Poza tym nie ma tu nic do zobaczenia, właściwie żadnych zabytków, jak wyczytałam na jakimś forum: "W Kiszyniowie to bardziej polecam pić, niz zwiedzać:)"
Co oczywiście nie znaczy, że mi się ogólnie nie podoba, bardzo mi się podoba! Dużo smiesznych autek, bardzo ciekawe miejsce:)



Łuk triumfalny przed parlamentem, bardzo szerokie ulice tam mają (żeby jakby co rosjanom było wygodnie najechać zachód... :p)


  





ciekawostka autobusowo/trolejbusowa: nie kupuje się biletów w kioskach i nie kasuje w mpk- bilety sprzedaje pan/pani w fartuszku jeżdżący w autobusie. Obserwuje kto wsiada na danym przystanku po czym podchodzi do niego z bloczkiem i sprzedaje bilet. Wygodne, choć z drugiej strony nie da się jeździć na gapę:p (bilet 0,50 zł)






Ostatnia ciekawostka na dziś: paczka papierosów kosztuje tu ok 2- 3 zł (L&M 2 zł, Lucky Strike 2.3 zł, Davidoff 5 zł:) a zioło kupuje się nie na gramy, ale na szklanki:p (szklanka za ok 120 zł :D)

2 komentarze: