W święto narodowe poleźliśmy na wyczekwiany przeze mnie dłuuugo koncert zacnych grup wymienionych w tytule,
towarzystwo dopisało, nawet dawno nie-widziany OiLech się pojawił i cała patologia :)
Ja, jako miłośnik Sedesu, szłam głównie na nich właśnie, ale przykrość mi zrobili nie grając mojej piosenki... *
KSU natomiast owszem zagrało to co chciałam :) czyli
KSU fajnie, choć trochę nas zaskoczyli tym setem akustycznym w środku koncertu, a trwał on wcale długą chwilę. Lepiej gdyby zrobili osobny koncert "KSU- akustycznie", a nie pozbawiali nas energii (przecież alkohol ludziom schodzi! :p )
Ogólnie wszakże bardzo miły wieczór nam się udał:)
Teraz rozmyślam nad ponownym Dr. H. i Nagłym Atakiem Spawacza w Rotundzie.
Kłaniam się.
* to sama sobie puszczę :p
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sedes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sedes. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 22 listopada 2011
poniedziałek, 15 listopada 2010
Panie Heńku, pan nie wymięka- czyli Bunkier, The Bill, Leniwiec, Zabili mi żółwia i Koniec Świata
Ostatni (póki co) koncert z serii odbyty- ledwo się ruszam, łupie mnie w krzyżu, a Rewelejszon może się pochwalić rozciętym łukiem brwiowym i nie tylko. Jednym słowem fajno było a na dowód tego nie mam żadnych zdjęć- bo kto by pamiętał o zdjęciach jak się trzeba bawić było:p Jest tylko jedna seria tego typu:
(to jest najostrzejsze zdjęcie ze wszystkich:p)
Podsumowując 3 koncerty na których byliśmy ostatnio, stwierdzam że moim ulubieńcem ukochanym jest jednak.... Sedes:)
No, teraz rozpoczynam okres detoksykacji, czuję się wykończona i będę teraz leżeć i jeść sałatę, nie palić i nie pić.
P.S. Odebrałam dziś dyplom!:p Mama szaleje z radości:)
(to jest najostrzejsze zdjęcie ze wszystkich:p)
Podsumowując 3 koncerty na których byliśmy ostatnio, stwierdzam że moim ulubieńcem ukochanym jest jednak.... Sedes:)
No, teraz rozpoczynam okres detoksykacji, czuję się wykończona i będę teraz leżeć i jeść sałatę, nie palić i nie pić.
P.S. Odebrałam dziś dyplom!:p Mama szaleje z radości:)
sobota, 30 października 2010
Punkowej jesieni ciag dalszy czyli Kolaboranci i Dezerter
Jakoś nigdy nie przepadałam za Dezerterem, ale uznałam że może wreszcie czas zapoznać się osobiście z klasyką. Niestety przyjaźni z tego nie będzie- nie lubię tego zespołu i kropka. Och mój kochany Sedesie- wolę Cię sto razy bardziej!:p
No w każdym razie- byłam, posmakowałam- oto dowody:
No w każdym razie- byłam, posmakowałam- oto dowody:
Przed Dezerterem grali Kolaboranci (i to nawet fajnie), co widać na tej profesjonalnej fotografii:
A już 14.11- Koniec Świata, Zabili Mi Żółwia, Bunkier, Leniwiec i The Bill ! Ależ się cieszę!:)
środa, 27 października 2010
JESIENNY WIATR SPIERDOLIŁ MAJSTRA Z DACHU czyli WIŚNIA MOCNE, SEDES I DEFEKT MUZGÓ
Tak, byliśmy tam:) Przemiły wieczór się nam udał ;)
Choć w Kwadracie było mało osób, to towarzystwo się pięknie rozkręciło i było wesoło.
Najpierw zagrało niezidentyfikowane coś - nie jesteśmy pewni czy jakiś zespół czy mp3 bo w tym czasie spożywaliśmy na zewnątrz ;)
Następnie Wiśnia, która przygrywała mi do nabywania piwa w barze i dziwienia się że takie drogie.
Potem Sedes mój ukochany, przefajnie było, tańce hulanki swawole, 2 razy dali nam zawyć "Wszyscy pokutujemy", "Pijany i prawdziwy" a! no i "Jesienny wiatr" oczywiście :D
Na koniec Defekt, który nie wypadł podobno niestety za ciekawie bo Siwy jak zwykle nawalony, ale ponieważ ja też byłam już w humorze więc mi aż tak bardzo to nawet nei przeszkadzało ...;)
Udało mi się zrobić 1 ostre zdjęcie i 4 mniej :D
A już w piątek Dezerter... choć i tak wolę SEDES :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





