Jest godzina 10.56, tym razem nie siedzę przy biurku tylko nasypuję piasek żużlowy do woreczków i kolejny raz to nie jest mój dzień.
Nie wbiłam sobie jeszcze do głowy że "czwartek to jeszcze nie weekend, ponieważ w zanadrzu czeka piątek w pracy",
ponownie nie ogarniam, ponownie balansuję na granicy nietrzeźwości i kaca,
poranek był okrutny i zbieram całą swoją energię (a wiele jej nie ma) na to żeby wytrzymać jeszcze 80 minut i jechać do domu, schować się pod kocyk (elektryczny kocyk- cóż za genialny wynalazek!:) i kontynuować proces spania brutalnie zakłócony przez idiotyczny wynalazek zwany "pracą".
P.S. Dziś po skołatanej głowie chodzi to:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Misfits. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Misfits. Pokaż wszystkie posty
piątek, 14 października 2011
poniedziałek, 26 września 2011
Bóg Glenn
Jestem ortodoksyjnym wyznawcą Glenna Danziga.
Od czasu kiedy w Rumunii kompletnie zwariowałam na punkcie Danziga, nie przestaję wariować.
I tak jak u wampira oddawałam pokłony właśnie Danzigowi, tak teraz pławię się w Misfits.
Głos boga Glenna nie prezentuje tu w pełni swych niesamowitych walorów, ale muzyczka jest jak najbardziej sympatyczna. Ja tego kolesia kupuję w każdym wydaniu :)
Póki co wałkuję drugą płytę, "Earth A.D./Wolfs Blood", "Walk Among Us" mam już ogarnięte :p
Jeżeli ktoś tego nie zna, to błagam- zobaczcie to! Mnie to robi :)
I jeszcze Misfits dla porównania:
P.S. W środę koncert diabłów z Inquisition w Kazamatach :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
