Skorzystałam z darmowej możliwości nausznego i naocznego zapoznania się z Hunterem w Fortach Kleparz.
Teraz za to płacę standardową cenę w postaci kaca i ledwo-patrzenia na oczy (dobrze że szefowa nie czytuje mojego bloga :p) ale fajno było, a najbardziej podobał mi się support :p
Supportem była Neuronia z Warszawy, bardzo sympatyczni panowie grający równie symaptyczną muzykę, między swoje dokonania wpletli Slayera (bardzo miło:), Hunter za to zakowerował... Bad Religion! ("Big bang") hehe chcieli się łachudry Sabince podlizać i nawet im się udało :p
No, a teraz jeszcze 3,5 h i wracam do domku pod kocyk.
Coś z mojej aktualnej plejlisty (na której teraz królują: Bad Religion, Misfits, KSU i Sedes- to przedkoncertowo, Negură Bunget i Tyr właśnie)
Ukłony.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kac. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kac. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 20 października 2011
piątek, 14 października 2011
Nie mój piątek 2
Jest godzina 10.56, tym razem nie siedzę przy biurku tylko nasypuję piasek żużlowy do woreczków i kolejny raz to nie jest mój dzień.
Nie wbiłam sobie jeszcze do głowy że "czwartek to jeszcze nie weekend, ponieważ w zanadrzu czeka piątek w pracy",
ponownie nie ogarniam, ponownie balansuję na granicy nietrzeźwości i kaca,
poranek był okrutny i zbieram całą swoją energię (a wiele jej nie ma) na to żeby wytrzymać jeszcze 80 minut i jechać do domu, schować się pod kocyk (elektryczny kocyk- cóż za genialny wynalazek!:) i kontynuować proces spania brutalnie zakłócony przez idiotyczny wynalazek zwany "pracą".
P.S. Dziś po skołatanej głowie chodzi to:
Nie wbiłam sobie jeszcze do głowy że "czwartek to jeszcze nie weekend, ponieważ w zanadrzu czeka piątek w pracy",
ponownie nie ogarniam, ponownie balansuję na granicy nietrzeźwości i kaca,
poranek był okrutny i zbieram całą swoją energię (a wiele jej nie ma) na to żeby wytrzymać jeszcze 80 minut i jechać do domu, schować się pod kocyk (elektryczny kocyk- cóż za genialny wynalazek!:) i kontynuować proces spania brutalnie zakłócony przez idiotyczny wynalazek zwany "pracą".
P.S. Dziś po skołatanej głowie chodzi to:
czwartek, 6 października 2011
Nie mój piątek.
Jest godzina 08.26, siedzę sobie przy biurku w pracy i już wiem że to nie jest mój dzień.
1. Jestem wciąż nietrzeźwa, czekam z rezygnacją na kaca
(muszę sobie wreszcie wbić do głowy, że czwartek to jeszcze nie weekend, ponieważ w zanadrzu czeka piątek w pracy)
2. Nie wzięłam portfela (kolejny raz w tym tygodniu) więc znowu się stresuję kanarami
3. Posiałam gdzieś flegaminę, więc nie mogę kontynuować mojej kuracji anty-kaszlowej, czyli już nigdy nie przestanę kaszleć.
4. Będzie padać deszcz a ja nie zapomniałam parasola ("zapomniałam"- słowo kluczowe ostatnimi czasy..)
5. Odbyta wczoraj rozmowa uzmysłowiła mi coś na swój temat, nic fajnego i dziś mi smutno z tego powodu.
6. Dziś w pracy nie ogarnę nic, bo siebie nie mogę ogarnąć i poziom zawieszenia i niemocy zebrania myśli przewyższa wszelkie dopuszczalne normy nawet jak na mnie.
7. Wieczorem czeka mnie picie wódki.
8. A wcześniej wizyta w Enionie podpisać umowę na prąd i dowiedzieć się że mamy ponad tysiąc-złotowe zaległości w opłatach.
9. Mam prawą dłoń całą w skaleczeniach i przypaleniach i nie dość że nie wyglądam jak dama to jeszcze boli.
10. KOLEJNY RAZ wysłałam złe dokumenty do klienta, to że szefowa mnie jeszcze toleruje to cud
eh
a tu pisenka która chodzi mi po głowie od wczoraj (oczywiście w pracy nie mam głośników przy kompie więc sobie teraz nie posłucham, a w domu napewno zapomnę że chciałam posłuchać...)
(i chyba ją już umieszczałam na blogu więc to może być punkt 11)
Ukłony.
1. Jestem wciąż nietrzeźwa, czekam z rezygnacją na kaca
(muszę sobie wreszcie wbić do głowy, że czwartek to jeszcze nie weekend, ponieważ w zanadrzu czeka piątek w pracy)
2. Nie wzięłam portfela (kolejny raz w tym tygodniu) więc znowu się stresuję kanarami
3. Posiałam gdzieś flegaminę, więc nie mogę kontynuować mojej kuracji anty-kaszlowej, czyli już nigdy nie przestanę kaszleć.
4. Będzie padać deszcz a ja nie zapomniałam parasola ("zapomniałam"- słowo kluczowe ostatnimi czasy..)
5. Odbyta wczoraj rozmowa uzmysłowiła mi coś na swój temat, nic fajnego i dziś mi smutno z tego powodu.
6. Dziś w pracy nie ogarnę nic, bo siebie nie mogę ogarnąć i poziom zawieszenia i niemocy zebrania myśli przewyższa wszelkie dopuszczalne normy nawet jak na mnie.
7. Wieczorem czeka mnie picie wódki.
8. A wcześniej wizyta w Enionie podpisać umowę na prąd i dowiedzieć się że mamy ponad tysiąc-złotowe zaległości w opłatach.
9. Mam prawą dłoń całą w skaleczeniach i przypaleniach i nie dość że nie wyglądam jak dama to jeszcze boli.
10. KOLEJNY RAZ wysłałam złe dokumenty do klienta, to że szefowa mnie jeszcze toleruje to cud
eh
a tu pisenka która chodzi mi po głowie od wczoraj (oczywiście w pracy nie mam głośników przy kompie więc sobie teraz nie posłucham, a w domu napewno zapomnę że chciałam posłuchać...)
(i chyba ją już umieszczałam na blogu więc to może być punkt 11)
Ukłony.
poniedziałek, 28 marca 2011
Kac mortale:p
Hm.... to był szalony tydzień niewątpliwie, nie pamiętam kiedy ostatnio się tak śmiałam;p
W skrócie morze wódki, ocean wina, pół kilo papierosów i szeroko pojęta nietrzeźwość:p
Samo szkolenie spoko, nie uniknęłam integracji która była nie do uniknięcia, nie było wszakże tak boleśnie.
Natomiast sama już po godzinach się zintergowałam z ekipą z Oradei, gdzie się wybieram już w ten weekend (wtedy też dopiero dostanę zdjęcia)
Weekend który spędziliśmy w Braszowie w hostelu Rolling Stone- nigdy go chyba nie zapomnę:p
Póki co próbuję doprowadzić swój organizm z powrotem do stanu używalności (bo dużo przeszedł nieboraczek:p), w czwartek jedziemy do Timiszoary na imprezę (:p) a w piątek jak już wspomniałam do Oradei.
A żeby pokazać dziś coś kolorowego, mogę np odpowiedzieć na pytanie "Czym Ty się właściwie tam zajmujesz?"
Oto czym się np dziś zajmowałam:
hehe jutro ciąg dalszy bo będzie jeszcze tęcza i słoneczko:p Czyli jak widać moja praca tutaj nie odbiega za bardzo od działalności w Krakowie :p
(Co ciekawe- po 3 godzinnym malowaniu pozostałam czysta! Rozpatruję to w kategoriach cudu :p)
A tu sobie palę cała zmoknięta bo mnie deszcz złapał:)
Dobranoc:)
Aaaaa, a to piosenka której słucham dziś na okrągło, jak ktoś ciekawy- proszę:)
W skrócie morze wódki, ocean wina, pół kilo papierosów i szeroko pojęta nietrzeźwość:p
Samo szkolenie spoko, nie uniknęłam integracji która była nie do uniknięcia, nie było wszakże tak boleśnie.
Natomiast sama już po godzinach się zintergowałam z ekipą z Oradei, gdzie się wybieram już w ten weekend (wtedy też dopiero dostanę zdjęcia)
Weekend który spędziliśmy w Braszowie w hostelu Rolling Stone- nigdy go chyba nie zapomnę:p
Póki co próbuję doprowadzić swój organizm z powrotem do stanu używalności (bo dużo przeszedł nieboraczek:p), w czwartek jedziemy do Timiszoary na imprezę (:p) a w piątek jak już wspomniałam do Oradei.
A żeby pokazać dziś coś kolorowego, mogę np odpowiedzieć na pytanie "Czym Ty się właściwie tam zajmujesz?"
Oto czym się np dziś zajmowałam:
(Co ciekawe- po 3 godzinnym malowaniu pozostałam czysta! Rozpatruję to w kategoriach cudu :p)
A tu sobie palę cała zmoknięta bo mnie deszcz złapał:)
Dobranoc:)
Aaaaa, a to piosenka której słucham dziś na okrągło, jak ktoś ciekawy- proszę:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)