czwartek, 8 lipca 2010

"Pani Sabino, kiedy się pani obroni?"

Jestem z siebie dumna, ponieważ załatwiłam jedną z tych nużących spraw, których się cholernie nie chce załatwić, a niestety trzeba. Sprawą tą było udanie się na uczelnię do sekretariatu w celu podbicia legitymacji na drugi semestr. (lipiec to już chyba najwyższa pora...;)
O zaległym podbiciu przypomniała mi Pani Kanar z tramwaju, w trakcie kontroli biletów. Bilet (ulgowy rzecz jasna) miałam, lecz aktualnej legitymacji już nie.
Zatem, udałam się do rzeczonego sekretariatu skąd mnei odesłano do dziekanatu a następnie do siedziby MPK w celu załatwienia sprawy. Załatwiłam (o radości!) co nie było przecież takie oczywiste ze względu na mój nieprzepisowy wiek ;)

No, a tytuł notki nawiązuje do zdania jakim mnie przywitała pani sekretarka, świadczącego o tym, że jestem już legendą na moim wydziale, które mnie dosyć przybiło i zmobilizował do pisania na całe 15 minut... (w czasie których jechałam rowerem do domu.. jak dojechałam to mi wena minęła .. ech)
Dziś bez zdjęcia.

P.S. Jeszcze tylko piątek i w sobotę ruszamy do Radomia w celach towarzyskich i eksploracyjnych !:)

1 komentarz:

  1. zajebiscie gratulacje .. niesamowita historia

    OdpowiedzUsuń